Wyszukaj

Menu podręczne

Kontakt
Wspomóż Rejtana

Aktualnie Online

Odwiedza nas 2 gości

Gdyby głupota miała skrzydła ....
23.03.2009.

....wówczas wielu dziennikarzy
musiałoby zrobić licencje pilota

Cenzura wciąż żywa
Cenzura wciąż żywa
W ostatnią sobotę (21.03) odbył się w Lublinie koncert kilku zespołów z kręgu muzyki "Oi"/RAC (Rock Against Comunism).
Cóż w tym dziwnego, takie koncerty odbywają się co jakiś czas. Nie ma w tym nic złego. Co więej, co tydzień w Polsce odbywa się kilkadziesiąt koncertów znanych lub mniej znanych grup rockowych. O ile koncerty zespołów satanistycznych są przemilczane w imię "wolności słowa i przekonań", to koncerty na których ludzie mówią to co im w duszy gra - już nie. Czyli - niech żyje wybiórcze traktowanie demokracji, lub jak ktoś woli: tolerancja tylko dla nas.

Tym razem postanowiłem zabrać głos w tej sprawie, ponieważ głupoty i nadinterpretacje jakie wypisano w artykule wołają nie tylko o pomstę do nieba, ale również o leczenie autora. Zacytowano nawet mój tekst napisany na jednym z portali w dniu 18.02.2009, Nie autoryzowałem tekstu dla Sztandaru Ludu.

- Miejsce jest poszukiwane, w ostatniej chwili podam prywatnymi kanałami miejsce - napisał na forum nacjonalistów człowiek posługujący się pseudonimem Rejtan, działacz Narodowego Odrodzenia Polski.

Napisałem te słowa w momencie odwołania innego koncertu, o którym to skandalu pisałem swego czasu na Rejtan.eu [link] . Z racji mojego osobistego związania z Lublinem - moim miastem, chciałem uniknąć podobnej sytuacji. Gdy odwołano rezerwację w pierwszym lokalu, chciałem, aby miejsce koncertu dotarło głównie do zainteresowanych. Sam jednak na tym koncercie jedynie zwykłym uczestnikiem, a nie, jak można się domyśleć czytając cały artykuł w Dzienniku Wschodnim - byłem współorganizatorem. Czy ja, czy ktokolwiek z NOP.

Abstrachując od ideologii przypisywanej przez lotne patrole dziennikarskie uczestnikom tych koncertów (zarówno na jak i pod sceną), można wysnuć kilka wniosków, po przeczytaniu rego artykułu,

- koncerty są zamknięte, dla wąskiej grupki ludzi.
Czy to jest coś złego, że spotykają się ludzie o podobnych gustach, aby wspólnie pobawić się przy dobrej muzyce? W taki sam sposób spotykają się fani muzyki dawnej. Ta muzyka do nich przemawia, oni ją rozumieją. Nie każdy musi chodzić na koncerty ludzi grających na replikach XII-XIII instrumentów.

- w koncertach biorą w nim udział jedynie skini
Tutaj kolejny zbyt zuchwały skrót myślowy. Sam się "skinem" nie uważam, a na koncercie byłem. A oprócz mnie, nie-skina widziałem kilku długowłosych fanów muzyki Oi. Czy czuli się zagrożeni? Zza krzaków, w których siedział pan dziennikarz tego może nie było widać.

- na koncertach często dochodzi do incydentów
Na pielgrzymkach też czasem ktoś doznaje uszczerbku. To chyba normalne, że gdy w jednym miejscu skupia się grupa kilkuset osób, to niemożliwym jest, aby nie doszło do bardziej wylewnej wymiany zdań.

- policja ma sporo do roboty podczas takich "koncertów"
I bardzo się cieszę, że policja coś robi. Wszak taki koncert jest wspaniałym miejscem dla różnych lewackich organizacji, które mogłyby próbować wszcząć awanturę. Natomiast sami organizatorzy zadbali o odpowiedni poziom bezpieczeństwa.

- wszechobecne -yzmy
gdy mowa o subkulturze "skinheads" czy innych ludziach skierowanych ideologicznie po prawej stronie, wówczas automatycznie dziennikarze stawiają wyrok: są, albo nie są faszystami, nazistami, rasistami. Kto im dał merytoryczne podstawy do takich osądów? Nie wiem.

I na koniec: pan dziennikarz jeszcze licencji pilota nie ma, dlatego zamiast zrobić reportaż, pokusił się jedynie o nagrania a'la telewizja narodowa - komórką zza krzaka. Współczucia, ponieważ te krzaki na Czechowie są wybitnie obsrane przez czworonożnych przyjaciół człowieka. A żeby nie być gołosłownym - oto efekt "dziennikarskiego śledztwa". Dwa "odważne" reportaże :-)





 
Jacek Kaczmarski, Kantyczka z lotu ptaka
Stworzona w momencie ogłoszenia 'niepodległości' Kosowa...