Wyszukaj

Menu podręczne

Kontakt
Wspomóż Rejtana

Aktualnie Online

Odwiedza nas 7 gości

Mentalność Kaliego
15.04.2009.
Nie myślałem, iż sprawy przybiorą aż taki bieg. W odpowiedzi na mój wpis o wykorzystywaniu organistów przez niektórych księży odezwało się wielu kolegów. Jak się okazuje (co wiedziałem wcześniej) - ponad 80% organistów w Polsce nie jest zatrudnionych przez poszczególne parafie na podstawie umowy o pracę, a pracują tam na czarno!

To nie jest trzeci świat, a ten zawód nie jest wpisany w takie kategorie jak: handel narkotykami, sutenerstwo, prostytucja, kidnaping. Jest to praca w instytucji która powinna stać na straży... no właśnie... czego? Prawdy? Sprawiedliwości? Uczciwości? Prawdomówności?

Dlaczego dziś jest taki a nie inny stan muzyki kościelnej?

Po pierwsze - kosciół przestał zamawiać utworów przeznaczonych do użytku w Liturgii. Zamiast tego - adoptuje się potworki w wykonaniu Arki Noego, utworów Piotra Rubika, księdza Ceberka i innych prymitywnych - w porównaniu z dziełami Wielkich Mistrzów - "kompozytorów". Dlaczego w kościołach zamiast słyszeć współczesną Missa Brevis Bogusława Grabowskiego, słychać porykiwania różnych zespolików gospelowych?

Odpowiedź nasuwa się jedna: księża (w większości przypadków) nie widzą w Muzyce przez duże M nic wartościowego. Co więcej, z zachowania niektórych można wysnuć, iż muzyka na "zbyt wysokim poziomie" jest dla nich belką w oku, i po niekąd zmusza ich do... dłuższego pozostania przy czynnościach LIturgicznych, bądź wymusza własne, większe zaangażowanie. Brzmi fatalnie, jednak jest to stan, który spod płaszczyka "katolicyzmu magicznego" wyłania sie coraz klarowniej.

Po drugie: księżą bardziej dbają o stan ich "narzędzia duszpasterskiego" w postaci witraży, ławek i samochodów niż o stan instrumentów czy też kwalifikacji organisty. W wielu ważnych miejscach grają ludzie zupełnie przypadkowi. Bazyliki, wielkie parafie a czasami i katedry obsadzone są ludźmi zupełnie do posługi organisty nie przygotowanych! To, że gdzieś grał kierowca TIRa, albo gra kierowca wywrotki, malarz... Z drugiej strony, wirtuozi muszą sami, własnymi środkami lub pomysłowością remontować bądź stawiać nowe instrumenty. Takich sytuacji można naliczyć wiele.

Po trzecie: hołdowanie nowinkom, z jednoczesnym grzebaniem Tradycji. Może ktoś stwierdzić: Rejtan się czepia. OK. Tylko proszę mi powiedzieć: dlaczego wykonywane (podczas Wielkiego Postu) części stałe w języku łacińskim były dla Kapłana "kakofonią", odgrzebywaniem przestarzałego rytu Kościoła, i niezrozumieniem współczesnej myśli kościelnej (nawiasem mówiąc, nie wiem czym jest ta "współczesna myśl" skoro Papież podkreślał wielokrotnie konieczność przywrócenia chorału gregoriańskiego do Liturgii). Dlaczego wykonany utwór podczas Komunii (mowa o Panis Angelicus César'a Franck'a) był niepotrzebny i przydługi! Czy to nie zakrawa o kpinę?

I na koniec: Ilu kolegów ma problemy z otrzymaniem "zapłaty"i za pracę w kościele? Nie będę zdradzał szczegółów, ale mowa jest o części niedzielnej tacy! Księża rękami i nogami bronią się przed wypłatą należnych pieniędzy... jednocześnie grzmiąc z ambony o wyzysku pracowników przez nieuczciwych pracodawców.

I jak tu zachować równowagę między tym co mówią a tym co robią?
 
Trochę prawdy o tak zwanej antykoncepcji
Czyli obejrzyj zanim zażyjesz