- kiedy nastąpiło uszkodzenie toru
- o której przejechał ostatni skład po pełnym torze
- czy między tymi dwoma składami po torze przejechał jeszcze jakiś inny pociąg.
- Po wykryciu takiego miejsca najpierw ewakuujemy osoby cywilne/postronne.
- Następnie zabezpieczamy teren aby nie zostały zadeptane jakiekolwiek ślady w obrębie zdarzenia, a także wszelkie drogi dojścia do danego miejsca.
- W pierwszej kolejności do akcji przystępuje przewodnicy z psami próbujący podjąć jakikolwiek możliwy trop. Jeżeli psy podejmą trop - do akcji przystępują technicy kryminalni zabezpieczając jakiekolwiek napotkane ślady.
- W tym samym czasie następuje zabezpieczenie całego możliwego monitoringu - z pobliskich przejazdów kolejowych, miejskich oraz z posesji prywatnych, które swoim "zasięgiem" obejmują teren bądź pobliskie drogi. Oraz foto pułapki leśników.
- Zabezpieczenie monitoringu w pociągach, które w ostatnim czasie podążały tą trasą i przeprowadzenie analizy "ułożenia kamieni" na torowisku. Pomoże to wykryć moment nastąpienia ewentualnej ingerencji w torowisko i pomoże w segregacji pozostałego materiału z kamer CCTV (ograniczenie zakresu).
- Wytypowanie osób podejrzanych.
- Przy wytypowaniu ewentualnych podejrzanych i sposobu ich poruszania przejrzenie monitoringu większego obszaru, czy nie nastąpiło naruszenie infrastruktury w innych miejscach.
- Zabezpieczenie logów telefonicznych z danego terenu (jakie telefony logowały się w stacjach BTS na tym obszarze i porównanie ich z numerami "lokalnymi".
Jest też jeszcze jedna kwestia. Podczas narady mądrych głów, zanim zostanie podjęta decyzja o tym, co należy wypuścić w eter jako oficjalne stanowisko, w każdym zespole powinien znajdować się przynajmniej jeden "Smerf Maruda". Osoba będąca zawsze sceptyczną, w słowniku której występuje tylko jedno zdanie: "A co, jeśli nie jest tak jak mówicie". Nie pamiętam, czy usłyszałem w jakimś filmie czy serialu z gatunku political fiction, programie TV czy podcaście internetowym. Funkcja ta mi się bardzo spodobała. W Kościele Katolickim istnieje funkcja "adwokata diabła" (podczas procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych). Osoba taka, jest to zwykle duchowny o nieposzlakowanej opinii którego zadaniem jest znalezienie wszelkich skaz na życiorysie osoby, która ma być wyniesiona na ołtarze. W naszym przypadku nie może być to taki maruda jak ja, ale taka wyznaczona osoba (tak, musi być to wyznaczona osoba) o wysokich kwalifikacjach. Bo przypomnijmy sobie ostatnie kilka kontrowersyjnych spraw. "To było samobójstwo" w przypadku ś+p A.Leppera, "Naciski w kabinie" i "Błąd pilota" po katastrofie w Smoleńsku oraz "Narodowcy podpalili budkę pod Ambasadą Rosji" po jednym z MN. Jeszcze śledztwa tak naprawdę nie ruszyły - a media opierając się na prywatnych wypowiedziach polityków już wydają wyroki. Na co dzień mogą być to doradcy Pana Prezydenta, którzy poza doradzaniem układają podobne scenariusze działań w przypadku zaistnienia niestandardowych sytuacji.
Już to kiedyś pisałem (niestety, stosowny artykuł jeszcze nie został przywrócony z backupu), ale potrzebny nam jest zespół który opracuje stanowisko Rzeczypospolitej w najbardziej egzotycznych scenariuszach - nawet w przypadku zaistnienia konfliktu między takimi potęgami jak Barbaros i Grenada. A tak na serio: scenariusze przeciwdziałania klęskom naturalnym, od powodzi i pożarów po leje krasowe, co mamy robić w przypadku awarii elektrowni atomowej na Słowacji (tak, wszyscy nasi sąsiedzi takowe posiadają) czy w przypadku wycieku sprężonego dwutlenku węgla z cystern kolejowych w obszarze miejskim. Pewnie takie procedury już istnieją w ogólnych zarysach, ale nie tylko CO2 przewożone jest koleją. I nie tylko kolej wozi materiały niebezpieczne. Ostatnio do rowu poleciała cysterna z olejem napędowym, która była opisana jako "mleko" (być może przemyt). Więc teoretycznie mogła niezauważona wjechać w tunel na A2 w Warszawie. Albo wykopyrtnąć się koło Okęcia. I co wtedy?
Ktoś może powiedzieć, że znowu się czepiam. Ale czy jest już wdrożona procedura, w której Prezydent, Marszałek Sejmu i Marszałek Senatu nie mogą uczestniczyć jednocześnie w niektórych uroczystościach? Albo podróżować jednym środkiem lokomocji? Lub też w jednym czasie wyjechać na wakacje/delegację poza teren Rzeczypospolitej? Nie piszę tęgo, aby pomarudzić i aby mieć dłużą wierszówkę (bo nikt mi za to nie płaci), ale piszę dlatego, aby nie powtórzył się tragiczny 10.04.2010.
Myślcie samodzielnie.