No i jest tak jak przypuszczałem. Już pojawiły się ^oficjalne^ informacje, ze to element "Rosyjskiej wojny hybrydowej" wygłaszane przez różnego rodzaju wysokich oficjeli warszawskiego Rządu. A ja zadam jedno pytanie: "A co jak nie?". I nie będę tutaj wygłaszał żadnych teorii o tym, kto według mnie jest odpowiedzialny za to konkretne zdarzenie. Co wiemy na 100%.  W niedzielę 16.11.2025 około godziny 7:30 rano maszynista pociągu Kolei Mazowieckich nr 12713 relacji Warszawa Zachodnia – Dęblin zauważył nieprawidłowości w torze na odcinku Dęblin – Życzyn. Zgłoszenie natychmiast uruchomiło reakcję służb kolejowych, które po przybyciu na miejsce odkryły ubytki szyny.
Czego do końca nie wiemy:
  • kiedy nastąpiło uszkodzenie toru
  • o której przejechał ostatni skład po pełnym torze
  • czy między tymi dwoma składami po torze przejechał jeszcze jakiś inny pociąg. 
 
Problem jaki widzę w tym zdarzeniu pokazuje jedno. Nie mamy praktycznie żadnych zatwierdzonych procedur na tego typu sytuację. W moim skromnym odczuciu, w przypadku "nagłego uszkodzenia linii kolejowej nieznanego pochodzenia" (będę starał się nie używać słowa "sabotaż", "ładunek wybuchowy" czy "dywersja") procedura powinna być następująca. Oczywiście bez wskazywania konkretnych służb, które mają zajmować się konkretnymi punktami. 
  • Po wykryciu takiego miejsca najpierw ewakuujemy osoby cywilne/postronne.
  • Następnie zabezpieczamy teren aby nie zostały zadeptane jakiekolwiek ślady w obrębie zdarzenia, a także wszelkie drogi dojścia do danego miejsca. 
  • W pierwszej kolejności do akcji przystępuje przewodnicy z psami próbujący podjąć jakikolwiek możliwy trop. Jeżeli psy podejmą trop - do akcji przystępują technicy kryminalni zabezpieczając jakiekolwiek napotkane ślady. 
  • W tym samym czasie następuje zabezpieczenie całego możliwego monitoringu - z pobliskich przejazdów kolejowych, miejskich oraz z posesji prywatnych, które swoim "zasięgiem" obejmują teren bądź pobliskie drogi. Oraz foto pułapki leśników.
  • Zabezpieczenie monitoringu w pociągach, które w ostatnim czasie podążały tą trasą i przeprowadzenie analizy "ułożenia kamieni" na torowisku. Pomoże to wykryć moment nastąpienia ewentualnej ingerencji w torowisko i pomoże w segregacji pozostałego materiału z kamer CCTV (ograniczenie zakresu). 
  • Wytypowanie osób podejrzanych. 
  • Przy wytypowaniu ewentualnych podejrzanych i sposobu ich poruszania przejrzenie monitoringu większego obszaru, czy nie nastąpiło naruszenie infrastruktury w innych miejscach. 
  • Zabezpieczenie logów telefonicznych z danego terenu (jakie telefony logowały się w stacjach BTS na tym obszarze i porównanie ich z numerami "lokalnymi". 

Jest też jeszcze jedna kwestia. Podczas narady mądrych głów, zanim zostanie podjęta decyzja o tym, co należy wypuścić w eter jako oficjalne stanowisko, w każdym zespole powinien znajdować się przynajmniej jeden "Smerf Maruda". Osoba będąca zawsze sceptyczną, w słowniku której występuje tylko jedno zdanie: "A co, jeśli nie jest tak jak mówicie". Nie pamiętam, czy usłyszałem w jakimś filmie czy serialu z gatunku political fiction, programie TV czy podcaście internetowym. Funkcja ta mi się bardzo spodobała. W Kościele Katolickim istnieje funkcja "adwokata diabła" (podczas procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych). Osoba taka, jest to zwykle duchowny o nieposzlakowanej opinii którego zadaniem jest znalezienie wszelkich skaz na życiorysie osoby, która ma być wyniesiona na ołtarze. W naszym przypadku nie może być to taki maruda jak ja, ale taka wyznaczona osoba (tak, musi być to wyznaczona osoba) o wysokich kwalifikacjach. Bo przypomnijmy sobie ostatnie kilka kontrowersyjnych spraw. "To było samobójstwo" w przypadku ś+p A.Leppera, "Naciski w kabinie" i "Błąd pilota" po katastrofie w Smoleńsku oraz "Narodowcy podpalili budkę pod Ambasadą Rosji" po jednym z MN. Jeszcze śledztwa tak naprawdę nie ruszyły - a media opierając się na prywatnych wypowiedziach polityków już wydają wyroki. Na co dzień mogą być to doradcy Pana Prezydenta, którzy poza doradzaniem układają podobne scenariusze działań w przypadku zaistnienia niestandardowych sytuacji. 

Już to kiedyś pisałem (niestety, stosowny artykuł jeszcze nie został przywrócony z backupu), ale potrzebny nam jest zespół który opracuje stanowisko Rzeczypospolitej w najbardziej egzotycznych scenariuszach - nawet w przypadku zaistnienia konfliktu  między takimi potęgami jak Barbaros i Grenada. A tak na serio: scenariusze przeciwdziałania klęskom naturalnym, od powodzi i pożarów po leje krasowe, co mamy robić w przypadku awarii elektrowni atomowej na Słowacji (tak, wszyscy nasi sąsiedzi takowe posiadają) czy w przypadku wycieku sprężonego dwutlenku węgla z cystern kolejowych w obszarze miejskim. Pewnie takie procedury już istnieją w ogólnych zarysach, ale nie tylko CO2 przewożone jest koleją. I nie tylko kolej wozi materiały niebezpieczne. Ostatnio do rowu poleciała cysterna z olejem napędowym, która była opisana jako "mleko" (być może przemyt). Więc teoretycznie mogła niezauważona wjechać w tunel na A2 w Warszawie. Albo wykopyrtnąć się koło Okęcia. I co wtedy?

Ktoś może powiedzieć, że znowu się czepiam. Ale czy jest już wdrożona procedura, w której Prezydent, Marszałek Sejmu i Marszałek Senatu nie mogą uczestniczyć jednocześnie w niektórych uroczystościach? Albo podróżować jednym środkiem lokomocji? Lub też w jednym czasie wyjechać na wakacje/delegację poza teren Rzeczypospolitej? Nie piszę tęgo, aby pomarudzić i aby mieć dłużą wierszówkę (bo nikt mi za to nie płaci), ale piszę dlatego, aby nie powtórzył się tragiczny 10.04.2010. 

Myślcie samodzielnie.