Ostatnio natknąłem się na artykuł o pułapkowaniu CO2, czyli wtłoczenie pod wysokim ciśnieniem w skały znajdujące się na dnie morza [link]. Brzmi fenomenalnie, normalnie nie trzeba już nakrętek przytłaczanych do butelek. Można otworzyć wegańskiego szampana, zagryźć mango i odtrąbić sukces. Tyle, że liczby mówią, że to nie ma sensu. A dlaczego? Spieszę wyjaśnić, a do tego posłużą mi nasze Azoty w Puławach.
Otóż, jak donosi Wujek AI Google w 2022 roku 3 482 975 ton emisji CO2. Najbliższe morze w okolicy Puław nie występuje, do Bałtyku mamy (w przybliżeniu i dla prostszych obliczeń powiedzmy 500km. Tak więc ciężarówka jest w stanie dojechać do Gdańska w ciagu jednego dnia i wrócić na pusto następnego. Biorąc pod uwagę przepisy o tonażu - czyli ciągnik siodłowy z naczepą może ważyć max 40t, taka ciężarówka jest w stanie przewieźć 24 tony ładunku. Dla uproszczenia niech będą to 25 tony. Dzieląc 3 482 975 przez 25 mamy dokładnie 139319 kursów które należy wykonać, aby bezpiecznie przetransportować CO2 do miejsca odbioru. Dalej licząc - potrzeba każdego dnia wyprawić 384 ciężarówki na północ.
Jak wcześniej zauważyłem - Kierowca jest w stanie pokonać trasę LPU - GD - LPU w dwa dni, a w ciagu 2 tygodni zrobić jedynie 5 takich kursów z uwagi na czas pracy. Zatem ilość ciężarówek należałoby zwielokrotnić do przynajmniej tysiąca. Oczywiście Zakłady Azotowe produkują dwutlenek węgla i część z niego może zostać sprzedana komercyjnie.
Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Ciężarówka przejeżdżając 1000km aby zaspokoić ego ekoklimatystów wyemituje około 2 ton CO2, transportując 25, więc jest to 8% dodatkowej emisji. O kosztach transportu nie wspomnę (paliwo, eksploatacja, opony, opłaty za drogi), ale tysiąc kierowców to dodatkowe 8 milionów miesięcznie kosztów samych wypłat netto dla Kierowców. Do tego trzeba doliczyć całą obsługę za i rozładunku, mechaników, dostawy paliwa etc. Gdyby zaś Zakłady Azotowe wypuszczały wszystko w atmosferę i co roku zalesiały kilkaset hektarów lasu, w ciagu kilku dekad mogłyby się stać nie tylko producentem nawozów ale i dostawcą drewna. Choć należy odnotować, ze hektar lasu w naszym klimacie pochłania "jedynie" od 2 do 5 ton.
Jednak jest to sposób naturalny, natomiast ingerencja w skały w dnie morskim może znacznie wpłynąć na pH morskiej wody, dlatego z niepokojem patrzę na niektóre pomysły ekologów.