11 listopada obchodzimy w Polsce Dzień Niepodległości. Czy zatem mamy co świętować?
Nie będę wchodził tutaj w polemikę historyczną, bawił się w teorię czyim agentem był Józef z Wąsem ani wychwalał Radę Regencyjną. Po pierwsze, że nie mam zamiaru wchodzić w historyczne buty, a po drugie - jeżeli nie jesteś zwykłym klikaczem to sam zainteresujesz się tematem na tyle, aby wyrobić sobie swoje zdanie. Skupię się głównie na samej niepodległości.
Czym zatem jest niepodległość? A pamiętacie czasy wasali i panów, lenników i seniorów? Oczywiście, że nie, ponieważ te czasy mamy już za sobą. Ale zapewne z lekcji historii pamiętacie, że ktoś ważniejszy brał w ochronę i opiekę kogoś słabszego, wydzielał mu jakiś skrawek swojego terytorium (albo dawał we władanie w jego imieniu jakieś podbite ziemie), a w zamian oczekiwał określonych posług, udziału w wojnie, części zbiorów etc. Dziś taki feudalizm w praktycznie niezmienionej formie występuje w Kościele. W skrócie, wygląda to tak, że Proboszczowi podlegają wikariusze, natomiast proboszcz sam podlega biskupowi. Biskupi podlegają Kardynałom, a ci - Papieżowi. Czyli mamy podległość - ktoś "pod kimś leży" (czy bardziej brutalnie, ktoś trzyma stopę na Twoim gardle).
Niepodległość jest odwrotnością podległości. Zatem można uznać, że nad człowiekiem niepodległym jest tylko Pan Bóg i Jego przykazania. Bądź wersja dla Ateistów - nad niepodległym bytem ludzkim jest tylko prawo naturalne.
Czy zatem, po tym przydługim wstępie w którym chciałem pokazać Ci czym powinna być niepodległość uważasz, się wciąż za człowieka wolnego? Uważasz, że masz jakieś prawa i możesz je egzekwować? No to lecimy. Na prawo do życia już wyposażonego w numer PESEL i subkonto do odprowadzania podatków jeszcze nie podnoszą ręki, ale na prawo do życia Dziecka Poczętego - już tak. Jednak często słyszymy na zachodzie o "odłączeniu od urządzeń podtrzymujących życie" ponieważ "pacjent nie rokuje", więc pierwsze próby oswajania nas z eutanazją już są podejmowane. I jak pewnie mamy świadomość - stosowana jest tutaj metoda małych kroczków, gotowanie żaby. Bo, jeżeli dziś by ktoś zaproponował, że "osoby nie pracujące i odprowadzające podatków poddane będą eutanazji" od razu włączyłby się nam Hitler i takiego pomysłodawcę lud by rozszarpał. Ale jak za kilka lat dojdzie partycypacja w kosztach utrzymania takiej osoby dla rodziny (a ci którzy jej nie mają z pokolenia "psiecków i kociecków" będą postawieni pod ścianą), a jak rodziny nie ma to może lepiej "dla dobra ogółu"... Reszty nawet nie chcę przytaczać.
Drugie z praw, które uważasz, że posiadasz, jest prawo własności. Nie tak dawno emitowany był program, w którym ktoś kupił na licytacji komorniczej zadłużony dom. Z tym, że Komornik zapomniał wysiedlić zadłużonych mieszkańców oddając ich nowemu właścicielowi. Ci się nie chcą wyprowadzić i nowi właściciele nie mają prawa nawet zbliżyć się do swojej własności, ponieważ zajmujący nieruchomość zadbali w Prokuraturze o wydanie zakazu zbliżania. No i teraz pozostałe kwestie związane z miejscem życia. Prawa, które uważasz, że posiadasz, a tak naprawdę Twoja aktywność zależy w dużej mierze od człowieka z pieczątką. Kupiłeś/odziedziczyłeś działkę i chcesz na niej zbudować dom? Musisz iść po zgodę do urzędnika. A ten powie Ci, jak wysoki może być Twój dom, jaki masz zrobić dach (od tego ile ma mieć kąta nachylenia po to, jaki ma mieć kolor), elewację, ile ma mieć okien (za dużo nie, za mało też nie). Będzie decydował o tym, jaki masz mieć płot (załóżmy, że chciałbyś mieć wysokie na 3m ogrodzenie, ale posiadacz pieczątki powie, że nie), czy możesz zrobić osobną ziemiankę. A mające za chwilę wejść przepisy będą liczyły odległość od najbliższej szkoły (jak 10 m za dużo to już nie będzie można Ci postawić domu w miejscu który chcesz). Tak więc ktoś decyduje o tym, nie tylko na co, ale i w jaki sposób masz wydać swoje ciężko zarobione pieniądze. Chcesz kupić auto za gotówkę? Uważaj na limity płatności bezgotówkowych. A za rogiem czeka cyfrowy pieniądz powiązany z limitem CO2.
Ale to jeszcze nic. Załóżmy, że Twój Ociec wraz z Twoim Dziadkiem posadzili kiedyś drzewo. A Ty chciałbyś je wyciąć i użyć np. do wykończenia swojej podłogi. Też musisz pytać się urzędnika o zdanie. I jeżeli okaże się, że pora jest nie taka, albo ten konkretny egzemplarz jest jakiś unikalny - to zapomnij. A jak zetniesz - dopierdzielą Ci karę taką, że długo będzie Cię bolało. Podobnie ze studnią. Kiedyś wystarczyło kupić "kręgi" i wynająć tych, którzy potrafili kopać. A dziś? Nawet najwięksi globtroterzy nie zdobyli tylu pieczątek w paszportach co przysłowiowy Kowalski, który pragnie wykopać studnię. A w planach są jeszcze większe obostrzenia. Urzędnik będzie decydował, czy możesz palić w piecu (już dziś w Krakowie to działa), ile szyb ma mieć Twoje okno, oraz jak grube docieplenie ma mieć Twój dom. Oczywiście, dla Twojego dobra. Gdy Polska odbudowywała się po zniszczeniach II Wojny Światowej planiści i urbaniści projektowali nowe ulice mając na uwadze system ogrzewania starych dzielnic. Projektowali system "napowietrzania" przez specjalnie tworzone parki, arterie i inne przesmyki którymi spaliny były odprowadzane z centr miast. Były to zarówno wolne przestrzenie jak i odpowiednie zaprojektowanie nowych osiedli w taki sposób aby "kierować powietrzem". Warszawa miała ponoć takich korytarzy 4. Jednak z biegiem lat został tylko jeden taki korytarz, którego nie da rady zabudować (niestety dla warszawskich deweloperów) - Wisła. I przez to w centrach miast występuje problem z tzw. smogiem. Ale tu nie o urbanistyce tylko o niepodległości mowa.
Trzecie prawo - prawo do obrony. U nas leży i kwiczy, a na zachodzie jest jeszcze gorzej. Gdy zostaniesz napadnięty na ulicy nie możesz użyć wszystkich dostępnych w danej chwili sobie środków obrony. A gdy jesteś biegły w sztukach walki nie możesz tego wykorzystać, ponieważ Twoja pięść czy noga może być zinterpretowana jako niebezpieczne narzędzie. Miałeś w młodości czarny pas w karate i odparłeś atak nożownika, który teraz Cię pozwał o naruszenie nietykalności? Módl się, aby w sądzie nie wyciągnęli Ci tych umiejętności. O posiadaniu broni lepiej nie wspominać, bo choć przepisy złagodzono i ponoć zdobycie pozwolenia na broń palną jest "łatwiejsze" to nadal wymaga od Ciebie wykonywania prawnych szpagatów, aby udowodnić, że jesteś obiecującym strzeleckim talentem, z astygmatyzmem i kilkoma dioptriami. Natomiast do "lewej" broni przestępcy mają nieograniczony dostęp i w takiej konfrontacji jesteś zawsze na straconej pozycji. Podobnie z posiadaniem psów do ochrony posesji. Gdy na nią wejdzie delikwent i zostanie pogryziony w cztery litery ty możesz skończyć z wypłaceniem odszkodowania za to, że w miejscu w którym przechodził przez płot nie było wystarczającej ilości tabliczek o tym, że masz agresywne psy.
Prawo do edukacji swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Możesz próbować chronić swoje dzieci przed złem jaki dostarcza ten świat tylko i wyłącznie do momentu w którym pójdzie do szkoły. A tam, w zależności do tego kto u władzy jest w Twoim mieście i na jaką kadrę pedagogiczną trafisz. Może okazać się, że tematy przed którymi chciałeś bronić swoje dziecko w ramach popołudniowych pogadanek w przedszkolu wyłuszczył już pan DragKłin dwa miesiące temu. A aktywiszcza wyjaśniły różnicę każdej z 74 płci. Oczywiście nie możesz przekazywać swoim dzieciom swoich umiejętności, tylko musi iść to przez oficjalny system. Mowa tu o umiejętności prowadzenia samochodów. Osobiście więcej dało mi oglądanie swojego Taty podczas jazdy (Kierowca Zawodowy od 1975r) niż nauczyłem się w Szkole Nauki Jazdy. Oraz sam, jeżdżąc z Synem jako Kierowca kazałem zwracać uwagę na otoczenie tak, aby zdał prawko bez problemu. Ale abym sam mógł Go legalnie nauczyć jeździć - takiej możliwości w Polsce nie ma.
O równym traktowaniu obywateli wystarczy jedno słowo: Lexus RN 450h. Dla osób nie znających się na motoryzacji - jest to auto, które w tym roku zostało skradzione i w ekspresowym tempie odnalezione - zaledwie kilka godzin po kradzieży. Szczęśliwy mąż właścicielki podziękował Policji szybkiego rozwiązania sprawy. Tym szczęśliwcem okazał się skromny mieszkaniec Sopotu na codzień przebywający służbowo w Warszawie. Dla doprecyzowania było to auto rodziny Donalda Tuska. Podprowadzone spod domu który przez 24 godziny na dobę monitoruje SOP. Zatem - da się.
Prawo do wolności słowa. Tu już dawno nie ma żadnej niepodległości. Na pewne tematy "lepiej nie mówić" jak za czasów komuny. A najnowsze pomysły - wyjęte żywcem z "1984" Orwella - już przyprawiają o dreszcze. Tutaj też przypomnę jedno nazwisko, które nie powinno nigdy zniknąć z pamięci - dr Dariusz Ratajczak, historyk z Opolszczyzny. Zadawał pytania i poddawał w wątpliwość oficjalną, jedynie słuszną narrację. Oraz o szopkach jakie działy się wokół pewnego znanego dobroczyńcy, który tak bardzo przestraszył się komentarzy w internecie, że Policja zrobiła kilka rajdów po mieszkaniach i zatrzymała osoby w różnym wieku. Na zachodzie Europy (a szczególnie w UK) krytyka rządu to jest coś, co może narazić Cię nie tylko na wizytę smutnych panów z Policji, ale również na więzienie. Podobnie jak stanie z pustą kartką przed klinikami dokonującymi aborcji.
Czy zatem mamy jeszcze jakąkolwiek niepodległość?