Kilka refleksji odnośnie akcji która została rozpoczęta na trwam.net w ostatnim czasie. Śmieszy mnie - z jednej strony brak obiektywizmu dziennikarskiego, chęci porozmawiania z twórcą całego zamieszania. Bo nim niewątpliwie się stałem. I co się okazuje?

Jak napisało Życie Warszawy

"Idą wybory. Uratuj kraj. Schowaj babci dowód" - nawołuje żartobliwie portal www.trwam.net. Autorpopularnego od kilku dni hasła uważa, że ograniczenie udziału osób starszych w wyborach jest receptą na kryzys polityczny w Polsce - pisze "Życie Warszawy". (bold mój)

Gdzie ja coś takiego powiedziałem? Czy piszący to dziennikarz nie ma przypadkiem problemu ze wzrokiem? Ależ tak Panie Autorze. Dobrze Pan to przeczytał. Tylko się trochę Pan minął z prawdą. A może Życie Warszawy nie potrafi dojść do źródła? Nawołuje żartobliwie? Nawołuje do tego aby POGADAĆ z babcią.

Wiele osób pytało się mnie, kim jest ta babcia. Definicja "babci" jest następująca: jest to osoba do której przemawiają hasła z reklam proszków do prania oraz hipermarketowych promocji. Osoba podatna na wpływy środków społecznego przekazu. W tym i wszelkiej maści sondaże, analizy, prognozy. Nie zagłosuje na porządnego człowieka z partii Z, bo i tak się nie dostanie do Sejmu.

Próbowano mi również zarzucić chęć manipulacji wynikiem wyborów. Ale czyż takie sondaże nie przyczyniają się do tego, aby w jakiś sposób wpłynąć na wynik wyborów?

Również powstaje pytanie: czy mogę odpowiadać za coś czego nie zrobiłem? Czy zachęcałem do zabierania dowodów? Każdy kto czytał tekst - jako całość - powinien wiedzieć, iż intencją wyrażoną literalnie było ZACHĘCENIE DO ROZMOWY. Na dole umieściłem kilka artykułów KK z których próbowano mnie rozliczać. Ale czy mogę odpowiadać za to, iż Kowalski z Nowakiem przeczytają skrócony tekst skopiowany w internecie, czy też przeczytają hasło w swoim telefonie komórkowym. Czy odpowiadać mam ja, czy ten, który (łamiąc w międzyczasie prawo autorskie) skopiował niepełny tekst na swoją stronę/bloga/forum? Powstało i rozeszło się to całe hasło lotem błyskawicy. Jednak, czy ja mogę odpowiadać za każdego Kowalskiego wysyłającego SMS'a do Nowaka, czy piszącego bloga Iksińskiego? Wydaje mi się, iż raczej nie. I teraz pozwolę sobie zadać pytanie: czy w tym artykule nawołuję do wysyłania smsów, łańcuszków "ratowania tego chorego państwa"? To Państwo jest piękne. I zróbmy je piękniejszym. A nawoływałem do ustawienia sobie opisu na ulubionym komunikatorze z linkiem do strony na której był umiejscowiony artykuł. Ale jak się okazało - patrz tytuł artykułu (podpowiem - jest na pasku)

Nie wiem co przyniesie jutrzejszy dzień. Na pewno będzie ciekawszy niż dzisiejszy. Nie liczę ani na kontak ze strony Życia Warszawy (mieli na to 3 dni) ani na sprostowanie jakiekolwiek z ich strony. Ot. Chcieli pokazać coś innego, "świeższego" i nawet prawie im wyszło. Tylko że nie doczytali do końca. I to prawie... znamy z pewnych reklam.