.Artykuł dotyczący "zabierania dowodów" został opublikowany tylko i wyłącznie po to, aby uzmysłowić szanownym Czytelnikom problem który wydał mi się ważny. Otóż chodzi tu raczej o fakt jaki występuje w naszym Kraju - o zbiorowym myśleniu i o tym, że coraz bliżej nam do totalitarnego państwa. A raczej współistnienia kilku totalitaryzmów w jednym ustroju. Ustroju który w imię tak zwanej wolności zmusza nas do głosowania zgodnie z tym co mówią sondaże.

Kampania z którą nam obecnie serwują media jest tak de facto walką o rząd dusz. Zależnie od tego którą stację w radio, czy który kanał w telewizji włączymy -  jesteśmy bombardowani informacjami, iż partia X jest lepsza od Y, a ugrupowanie Z wcale nie kradnie. Dziwne jest to dla mnie, ponieważ w obecnej kampanii miało miejsce coś dziwnego. Na początku partię próbowały pokazać nam swoją wiarygodność przez .... przejmowanie "mocnych" czy jak to zostało nazwane - "lokomotyw" z partii konkurencyjnych. Im więcej medialno-politycznych autorytetów i osobowości znajdzie się w partii A - partia ma większe szanse. Na dalszy plan zeszły programy, reformy, zmiany.

Cała ta kampania przypomina walkę stacji telewizyjnych o zwiększenie popularności nadawanych przez siebie seriali. A to w Plebanii do księdza przyjedzie dawna miłość, Rysio z Klanu rozbije taksówkę, Kacper Złotopolski zostanie porwany przez Indian w Hiszpanii, a Ferdynand Kiepski zmieni markę piwa z Mocnego Full'a na Uśmiech Teściowej. Reszty seriali nawet nie pamiętam. Tak samo jak nie pamiętam kto już w jakiej partii siedzi. 

Druga faza kampanii w której jesteśmy teraz przypomina walkę w piaskownicy o to, kto więcej haków na konkurenta znajdzie. Która gazeta więcej prowokacji dziennikarskich wykona. Która partia da się złapać na nieczystych grach. I tak Bliźniacy z M jak Miłość będą konkurować o względy sąsiadki z góry najeżdżając na siebie tym, kto więcej razu obsikał deskę w toalecie. Interesujące, prawda? To samo można codziennie usłyszeć w TV.

Aż zastanawiam się czy nie otworzyć kramu z dyktafonami w okolicach ulicy Wiejskiej. Można ofertę rozszerzyć do przenośnych kamer, miniaturowych nadajników GSM etc.

Ciekawi mnie co nam zaproponują politycy w trzeciej fazie kampanii w którą powoli wchodzimy. Czy będzie to wzajemne obrzucanie się błotem, czy może (w co liczę) rzetelna dyskusja. Bo jeżeli styl rządzenia ma przypominać styl prowadzenia kampanii, to ja nie widzę ŻADNEJ partii jako "godnej mojego głosu".
Politycy zapomnieli widocznie, iz ich "posiedzenia" na Wiejskiej są służba dla tych którzy ich wybrali. Realizują własne partyjne plany, kupcząc głosami. My was poprzemy w limitach produkcji pieczarek, a wy nas poprzecie w zwiększeniu zadłużenia wewnętrznego. I o ile zadłużenie wewnętrzne - a raczej jego zwiększenie (przyjmijmy, iż) nie jest dobre dla ogółu obywateli, to "pieczarkowa partia" będzie się cieszyć, iż zwiększyła limit na pieczarki. A to, że rynek szlag trafi, i pieczarki pójdą w cholerę - nikogo nie będzie interesowało.

A ja powoli zaczynam czytać programy poszczególnych partii. A to tylko po to, aby mieć za co rozliczyć mojego kandydata. A nie tylko za to, czy umie dobrać kolor krawata do barwy oczu.

I właśnie taka rozmowa powinna się odbyć między Tobą a Twoją babcią. Jeżeli Seniorka uważa, że kandydat Nowak jest jej kandydatem, to zapytajcie się babci, cóż takiego on, albo jego partia zrobiła po to, aby babci się żyło lepiej. Jeżeli argumentem będzie "bo tak mi powiedzieli w ....." albo "bo on jest z ....." - starajcie się wytłumaczyć. Dostałem kilka wiadomości, iż namawiam do przestępstwa. Tak? W którym miejscu? Namawiam tych którzy to pisali do udania się do najbliższego okulisty oraz na kurs czytania ze zrozumieniem.

Wielce zdenerwował mnie jednak spłycenie tego tekstu tylko do osób słuchających rozgłośni z Torunia. W sieci, za pomocą "twórczości ludowej" powstało masę zdjęć przeklejanych z innych porali które pokazywały kobiety w beretach. Jednak w artykule został specjalnie uzyty wzrór dowodu osobistego, aby podkreślić uniwersalność tego artykułu. I to, iż chciałem przedstawić swoje zdanie z dużą dozą obiektywizmu.

Naliczyłem dziś około 3.000 stron na których został umieszczony mój tekst - co chyba świadczy o tym, iż wielu internautów ma w głębokim poważaniu prawa autorskie. Porponuję w Internecie wyszukać następującej frazy "Tak jest kochani. Idą wybory. Nie da się tego ukryć. Trzeba uratować ten Kraj. Dlatego powstała akcja "Schowaj Babci dowód". Zapoczątkowana dziś na IRC przenosi się do świata "bardziej przyjaznego". Czyli na strony Internetowe i fora :)". Ja naliczyłem przeszło 3.000 złodziei... i jak tu w tym kraju ma być dobrze?