Nasze urzędy przyzwyczaiły nas do absurdów, ale wierzcie mi, że to, co oferują jest na naprawdę dobrym poziomie. Na własnym przykładzie przeprowadzę Cię przez procedurę wymiany prawka z naszego na ichnie - krok po kroku. W moim przypadku było to komercyjne prawo jazdy na ciężarówki, i mówiąc szczerze w tym momencie jestem w tuż przed połową procesu biurokratycznego. I na swoim przypadku - czyli wymiany prawa jazdy C+E na angielskie z kartą CPC - omówię krok po kroku jak wygląda procedura wymiany z wszystkimi bolączkami z którym musisz się zmierzyć. Ale do rzeczy.
Procedurę wymiany prawka należy rozpocząć od spojrzenia w kalendarz. Jeżeli jesteś powyżej 45 roku życia musisz - poza wysłaniem formularza - wykonać jeszcze obowiązkowe badanie lekarskie, które określi czy nadajesz się do prowadzenia pojazdów. O tym za chwilę. Jeżeli jesteś poniżej 45 roku życia i chcesz wymienić prawo jazdy z Polski na Brytyjskie potrzebujesz pobrać z poczty formularz D1 (jeżeli masz kategorie A lub B) lub formularz D2 (jeżeli w Twoim prawku widnieje kategoria C lub D. Jeżeli zaś masz powyżej 45 lat dla kategorii C lub D, lub powyżej 70 dla kategorii A i B musisz pobrać z poczty formularz D4, czyli formularz który wypełnia uprawniony lekarz. I od tego powinieneś zacząć Twoją procedurę.
Aby umówić się na wizytę wystarczy w Google wpisać "HGV / BUS medical test" i wyskoczy Wam stos stron z ofertami. Zaczynają się od 40 do nawet spotkałem się z lekarzem który dojeżdża do Ciebie na dowolny parking w okolicy, ale pobiera za to funtów 120. Są tacy, którzy krzyczą jeszcze więcej, zwłaszcza gdy mają "naciągnąć" jakieś Twoje zdrowotne niedociągnięcie. Nie wiem, czy w lokalnych przychodniach wykonywane są testy, ja skorzystałem z komercyjnych ofert. Przy czym, każde spotkanie z doktorem kosztuje, więc lepiej się przygotować wcześniej. A o co chodzi? Na czym polega większość Kierowców to ciśnienie, a dokładnie syndrom "białego kitla". Taką przypadłość mam i ja, a procedury medyczne mówią jednoznacznie, że jeżeli jakikolwiek wynik twojego ciśnienia będzie powyżej zadeklarowanej wartości - jesteś niezdolny do pracy jako Kierowca. Te magiczne cyferki to 180/100 mmHg. Jeżeli masz poniżej 140/90 przechodzisz to bez problemu, jeżeli mieścisz się w przedziale powyżej tej wartości a poniżej "dozwolonej" przepisami - przejdziesz, ale możesz zostać skierowany do Twojego rodzinnego lekarza (GP) na poprawę ciśnienia. I po tym zabiegu możesz wrócić na badanie przydatności do prowadzenia pojazdów. U mnie wystąpił wspomniany syndrom i wskazanie nie mieściło się w normie. Lekarz zaproponował mi, abym codziennie, do czasu kolejnej wizyty mierzył sobie ciśnienie i jako dowód pokazał zdjęcie lub nagranie momentu wykonywania pomiaru. Później wyciągnął średnią z tych fotografii i nagrań i taką wartość wpisał do formularza D4. Niestety, straciłem na to 3 tygodnie (ponieważ terminów nie było) i musiałem opłacić kolejną wizytę. Warto również zabrać na taką wizytę własny formularz D4, ponieważ możesz go dostać (w postaci kserokopii) za dodatkową opłatą. W moim przypadku próbowali wyłudzić dodatkowe kilka funtów. :)
Gdy masz już pozytywny wynik testu medycznego D4 idziesz na lokalną pocztę, pobierasz odpowiedni druk, wypełniasz go, wnosisz opłatę (czekiem który możesz kupić za dodatkową opłatą na poczcie) i wysyłasz komplet do DVLA listem poleconym "specjalnym". I w tym momencie zaczyna się loteria.
Masz jeszcze jedną ścieżkę, aby nie rozstając się z rodzimym prawem jazdy zdobyć numer angielskiego. Wystarczy na poczcie pobrać wniosek D-9, dzięki któremu Twoje Polskie prawo jazdy jest zarejestrowane w brytyjskim systemie na dokumencie D-91. Taką procedurę przeprowadziłem w 2019 roku gdy po raz pierwszy pojawiłem się w UK. Dokument miał datę ważności (a raczej datę do której powinienem wymienić swoje prawko na lokalne) i w sumie zapomniałem o nim. Wróci on jednak w dalszej części mojej opowieści. Jest to ważne, ponieważ nie znalazłem informacji, jak ten dokument jest ważny ;-)
A co do samej loterii. Z długiej i wielowątkowej korespondencji którą prowadziłem z DVLA wiem, że od momentu wysyłki dokumentów do otwarcia koperty minął dzień. Dokumenty wysłałem 16 lutego, 17 dostałem potwierdzenie o dostarczeniu a 18 lutego moja koperta zaczęła żyć własnym życiem - to potwierdził pracownik w jednym z ostatnich czatów. Czek został zrealizowany 28 lutego (potwierdzenie z angielskiej Royal Mail). I teoretycznie od początku marca powinienem wrócić do jazdy po niewłaściwej stronie drogi. Ale nie, tu jest Anglia. Nie doszukuj się logiki.
Zapomniałem dodać jedną rzecz. W roku 2026, a więc w kilka lat po wystąpieniu UK z Unii nie możesz wymienić prawka, jeżeli nie posiadasz statusu osiedleńca - tzw. settled (lub pre-settled) status. W kopercie potrzebujesz wysłać dokument tożsamości - dowód osobisty lub paszport. Ale dla osób posiadający jeden z w/w statusów wystarczy w systemie imigracyjnym na stronie gov.uk wygenerować odpowiedni kod i wpisać ten kod do formularza. Ważne, aby go gdzieś zapisać, ponieważ każde nowe sprawdzenie generuje nowy kod. A nie jestem pewien, czy w tym urzędzie mają dostęp do historii Twoich kodów osiedleńca. Ja dodatkowo dołożyłem kartę z potwierdzeniem posiadania statusu. Tak na wszelki wypadek, ponieważ później generując kod - zmienił mi się, co musiałem wyjaśniać listownie.
Kolejną sprawą, która najbardziej boli jest trwanie w fizycznym średniowieczu przez urzędników DVLA. Każda korespondencja jest wysyłana przez Royal Mail, czyli narodowego operatora pocztowego. Listy te się często gubią. I choć na formularzu widnieje rubryczka: "podaj adres mailowy do kontaktu" oraz "podaj numer telefonu" - nikt z tej opcji nie korzysta. Wydaje mi się również, że listy które są przez nich redagowane są drukowane i trzymane w Twojej teczce. Jeden z listów po prostu do mnie nie dotarł i gdy poprosiłem podczas rozmowy o wysłanie go na maila - dostałem informacje, iż tego zrobić nie może i nie może przytoczyć treści listu. Urzędnicy DVLA dają sobie na jakiekolwiek działanie czas do 3 tygodni. Zatem ważne jest to, abyś każdą formę korespondencji robił jak najbardziej pełną, podając wszystkie swoje detale i ewentualne numery spraw które zostały Ci nadane. Czyli: pełne dane identyfikacyjne (imiona i nazwisko), Twój numer NIN, adres do korespondencji z kodem pocztowym, datę urodzenia etc. Pisząc listy musisz je każdorazowo podpisać, choć fotokopia podpisu jest dopuszczalna (tak było w moim przypadku, gdy jeden z listów wysłano z zeskanowanym podpisem z UK, podczas gdy ja byłem w Polsce).

I pod żadnym pozorem nie wysyłaj listów z Polski. I nie chodzi o to, że krzywo patrzą na adres inny niż lokalny, ale o to, że takie listy po prostu nie dochodzą. W moim przypadku wysłałem list z Polski z ponagleniem oraz informacją o zmianie numeru potwierdzenia statusu. Wysłałem go, ponieważ lot powrotny mialem dopiero za kilka dni, a zależało mi na szybkim załatwieniu sprawy. List miał dotrzeć przede mną - ostatecznie wylądował w sortowni w Sheffield zarekwirowany przez lokalnego Szeryfa.
No i dobrze. Mija 3 tygodnie, listu z prawkiem nie ma i co dalej robić?
Wysłać list. Serio. Wpisać wszystko co wydaje Ci się, że może im pomóc w szybszym rozwiązaniu kwestii. Domagać się w nim czegoś takiego jak kontakt przez skrzynkę mailową. Wpisz również formułkę, iż jesteś świadomy tego, iż dane przesyłane przez internet nie są do końca bezpieczne, ale twoja skrzynka na tradycyjne została skompromitowana i boisz się o poufność tej formy komunikacji. Albo, że mieszkasz w domu z wieloma domownikami etc. Zawrzyj również formułkę, że jesteś pozbawiony środków do życia. Niewiele to da, ot, najwyżej urzędnik warknie pod nosem: "ja też niewiele zarabiam".
Mija kolejne 2 tygodnie i nic? Użyj Google i znajdź swojego Parlamentarzystę. Oni mają lepszy sposób na dojście do DVLA i przyspieszają temat. A przynajmniej w moim przypadku sekretariat MP był szybszy niż automatyczna odpowiedź na maila. Wczoraj w godzinach popołudniowych wysłałem maila, rano dostałem zwrotkę, że Pani Parlamentarzystka wysłała email do DVLA z zapytaniem co z moją sprawą. Okazało się jednak, iż podczas czatu z DVLA argumenty o stracie źródła dochodu poskutkowały i dokument został pchnięty dalej; a moje prawo jazdy posiada datę wydania właśnie z dniem 20.5.2026.
Co zatem było problemem w moim przypadku?
Ów nieszczęsny dokument D-91, który powinienem dołączyć do oficjalnej korespondencji a który po prostu zagubiłem (jak wspomniałem był po dacie ważności). Całe szczęście w liście został podany adres e-mail na który mogę taką informację wysłać; choć kolejnego dnia gdy do nich zadzwoniłem dowiedziałem się, że owszem dostali go, ale lepiej, jakbym go wysłał tradycyjną pocztą. Bo tam jest mój podpis. Już pomijam fakt, iż koresponduję z nimi z oficjalnego adresu który został przeze mnie autoryzowany w aplikacji OneLogin. Adresu na który składa się moje imię jako login i nazwisko jako domena. Fakt, końcówka domeny nie jest .co.uk, ale sam adres został autoryzowany przy użyciu oficjalnych dokumentów. Z drugiej zaś strony nie prowadzę korespondencji w stylu Etiopskiego księcia, który chce się podzielić fortuną. I po mailu o braku dokumentu D-91 nie wyślę korespondencji o spadku, który chcę rozdzielić tysiącu ludziom na całym świecie i proszę tylko o opłacenie bezpiecznej przesyłki z Etiopii do Anglii.
Jak wspomniałem - jestem przed połową batalii. Połowa będzie w momencie w którym otrzymam fizycznie paczkę chipsów z nowym prawem jazdy. A tymczasem rozpoczynam batalię o kartę CPC. :)